
Zapisane jakiś czas temu, trochę przewrotnie, wrzucam.
Powrót do domu przez pusty Wawer w tą ciepłą, pachnącą bzem noc, gdy w uszach brzmi Norah Jones… w takich chwilach działa magia. Te uczucia są magiczne. Rodzą się myśli całkiem niespodziewane,jak teraz, zapisywane na skrawkach papieru. Pojawia się dławienie w gardle. To dobre dławienie. Mam ochotę płakać ze wzruszenia, choć przecież nic się nie dzieje. Nie mam konkretnego powodu. Po prostu łzy same napływają mi do oczu. Myślę wtedy jak bardzo jestem szczęśliwa. Jak wiele dobrego spotyka mnie każdego dnia. Jak niesamowitych ludzi ludzi spotykam na swojej drodze, a spotkania z mniej fajnymi prowadzą mnie tylko do dobrych rzeczy.
Często o tym zapominam. Boję się powiedzieć, że jest dobrze, że jestem szczęśliwa. Boję się, a przecież jestem. Tak strasznie, strasznie dużo dobrego spotyka mnie każdego dnia. Nie doceniam tego, nie doceniam tych wszystkich ludzi, którzy są przy mnie. A są fantastyczni. Tak wartościowi, kochani. Są przy mnie. Przy mnie. Z własnej, nieprzymuszonej woli. I kochają mnie. Właśnie mnie. Nie wiem czy istnieje coś bardziej magicznego niż czucie się chcianą. W ten stały, bezpieczny sposób. Bez dramatów, niepewności, gwałtowności, złości i zazdrości. Tak po prostu, dzień po dniu. Naturalnie, bez zastanawiania się i analizowania. Szukam miłości każdego dnia, wypatruję jej, analizuję, zastanawiam się. A przecież ja już mam miłość. Mam tak strasznie dużo miłości w moim życiu. Oczywiście, chciałabym znaleźć miłość romantyczna, ale to nieprawda, że nikt mnie nie kocha. Jestem kochana. Choć tak dziwnie to brzmi, choć tak ciężko mi to sobie uświadomić. To, że mogę być bezpieczna. To, że nie muszę polegać tylko i wyłącznie na sobie. To, że nie muszę się ukrywać, nie muszę zamykać uczuć i myśli w szufladach mojej głowy, żeby nikt nigdy ich nie poznał. Żeby nikt nie poznał mnie. Tej prawdziwej. Mogę się odsłonić i opuścić gardę, bo jestem akceptowana. Kocham bez strachu, bez poczucia niższości. Bez nieznośnej świadomości dawania zbyt dużo i otrzymywania w zamian jedynie zła.
Sama nie wiem kiedy i jak się to stało. Jakim cudem spotkało mnie coś takiego. Nie wiem i nie rozumiem. Mam tylko w gardle to dławienie. Szczęście, którego nie umiem wyrazić.
Kocham i jestem kochana.

